Inspekcja Handlowa. Inspektorat Wojewódzki.
IH zajmuje się między innymi kontrolą działalności przedsiębiorców, ich usług i produktów, ochroną interesów i praw konsumenta i poradnictwem w tych zakresach. W toku postępowania kontrolnego inspektor dokonuje oceny produktów, sprawdza dokumenty, rzetelność obsługi.
Tyle w dużym skrócie o działalności Inspekcji Handlowej. Ale tym razem, to GAZEO udało się na... „kontrolę” do PIH, żeby dowiedzieć się, jak tamtejszym inspektorom jeździ się samochodami z napędem gazowym. Na pytania odpowiadała nam przemiła pani Bogumiła Dworecka, Główna Księgowa.
Instalacje gazowe w naszych samochodach założyliśmy z uwagi na oszczędności. Jeździmy bardzo dużo po Łodzi i województwie, w granicach 3 tys. km średniego przebiegu miesięcznie, więc przy zakupach paliwa zyskujemy około 40%. Samochodów, mamy nie za wiele, dwa Lanosy z 2001r. o poj. 1500 (w nich instalacje były założone fabrycznie), Peugeot z 2003r. instalacja założona w 2008r., Peugeot z 2004r. instalacja założona w 2007r., oba o poj. 1400. Są praktycznie cały czas w rozjazdach, wykorzystane maksymalnie.
GAZEO: - To inspektorzy pewnie je sobie wyrywają?
Tak! Jest nas ponad sto osób głównie w terenie. Kontrole są łączone, żeby maksymalna ilość osób, cała ekipa, była wykorzystana. Jak mówiłam, pierwszy raz kupiliśmy takie samochody w 2001 roku. Mamy jeszcze busa na olej napędowy, ale zwyciężyła ekonomia. Litr gazu kosztował 70 gr., a benzyny ponad 2 zł. Czysta ekonomia. Sami skalkulowaliśmy, że to się opłaca i jak widać ciągłość jest, bo w tych nowszych samochodach, z 2007 i 2008 roku, również są instalacje. Peugeot z Piotrkowa jeździ troszkę mniej – w granicach 2,5 tys. km miesięcznie, a ten łódzki czasem ponad 3 tys. km miesięcznie, Jako budżetówka mamy tak okrojone środki budżetowe, że nie mamy wyjścia, musimy oszczędzać. Rok w rok dostajemy takie same pieniądze, czyli... mniejsze z uwagi na wzrost cen. To tylko kwestia naszych rozwiązań, żeby te środki wystarczyły nam na normalną egzystencję.
GAZEO: - No tak, rozmawiam z osobą najbardziej kompetentną – główną księgową! A jakie inne plusy widzi pani w takim rozwiązaniu?
Ja widzę same plusy, ekonomia i oszczędność. Regularne przeglądy, podczas których dokonuje się między innymi regulacji spalania, są gwarancją bezpieczeństwa. No i mamy tutaj, kilkadziesiąt metrów od nas zakład, który jest zawsze dyspozycyjny dla naszych samochodów. No, a my jesteśmy przecież jednostką kontrolującą! (śmiech) Musimy na wszystko uważać. A poważnie, nie mamy żadnych obaw dotyczących bezpieczeństwa. Pilnujemy terminów regulacji, przeglądów i to zapewnia nam bezpieczeństwo. Jak widać, od 2001. do 2008., to jest siedem lat i nic się nie działo z tymi samochodami przez te wszystkie lata, zupełnie nic. Jeżeli się dba o samochód, to po prostu instalacja zdaje egzamin. Obsługa wszystkich samochodów jest głównie w jednym zakładzie. Te dwa Peugeoty instalacje miały zakładane w warsztacie obok. Lanosy, jak mówiłam, miały fabrycznie montowane, ale wszystkimi zajmuje się „nasz zaprzyjaźniony” warsztat.
GAZEO: - Pewnie dlatego tak bezawaryjnie jeżdżą?
Tak! Bezawaryjnie, bo co roku jest przegląd instalacji gazowej i w międzyczasie, jakby się coś działo. A minusów na dobrą sprawę nie widzę żadnych. Przynajmniej się nie ujawniają na razie. Rozmawiałam z kierowcami, żeby mieć materiał dla pani, więc wiem. Opowiadali mi, że jak na początku tymi pierwszymi Lanosami jeździli, to i oni i pasażerowie bali się tego „strzelania”, które było słychać jak samochód nie był wyregulowany do paliwa. Była taka śmieszna sytuacja, myśleli, że to jest awaria i trzeba wysiadać i... kryć się, na wszelki wypadek. Zresztą tych nowych instalacji nie da się porównać ze starymi, to jest dzień do nocy i teraz już takich efektów dźwiękowych nie ma. Jak się przełącza na gaz, to nawet nie czuć tego przeskoku.
Spokojnie mogę polecić takie rozwiązanie innym instytucjom, które muszą oszczędzać.
Rozmawiała: D.G.