Szukana fraza: Wyszukaj
www.gazeo.pl Na luzie Moim zdaniem Klimat się zmienia
  Na luzie

Klimat się zmienia


©iStockphoto.com / Ivan Tykhyi
Jeszcze około 20 lat temu korzystanie z własnego auta zimą było bardzo utrudnione, o ile w ogóle możliwe. Wyjątkowo niskie temperatury i gęsto sypiący śnieg zniechęcały do zasiadania za kierownicą, nie było opon zimowych ani specjalnych płynów do chłodnicy i spryskiwaczy. Srogie zimy minęły, a nawyki związane z jazdą w tym okresie pozostały!

Jeśli wierzyć synoptykom i góralom, w tym roku – tak jak w poprzednich kilku sezonach – nie będzie ani trzaskających mrozów, ani zasp. Oczywiście, troszkę poprószy i trzeba będzie się przeprosić z ciepłą czapką i szalikiem, ale na powtórkę z „zimy stulecia” nie ma co liczyć.
Widać to także w coraz mniej gwałtownych sezonowych wahaniach cen LPG. Teoretycznie, gaz powinien drożeć, bo okres grzewczy już się zaczął, tymczasem od kilku tygodni obserwujemy regularne spadki średniej wartości litra tego paliwa. Okazuje się, że niskie wskazania na termometrze za oknem przestały znacząco przekładać się na rachunki płacone na stacji, w czym zasługa nie tylko łagodnej zimy, ale także z pewnością taniejącej z dnia na dzień ropy naftowej. Jeszcze niedawno mówiło się o przekroczeniu przez „bezołowiową” psychologicznej bariery 5 zł, teraz jej cena spadła poniżej (również „psychologicznej bariery”) 4 zł. Powolutku i pomalutku, ale jednak LPG tanieje.
Stare przyzwyczajenia i stereotypy mają się jednak dobrze jak zawsze i warsztaty montujące instalacje gazowe, jak co roku o tej porze, cierpią na niedobór klientów. Wszyscy, jak się wydaje, czekają na wiosnę, kiedy LPG tradycyjnie tanieje, bo wtedy będzie można najwięcej zaoszczędzić. Co z tego, że będą kolejki i długie terminy? Co, że jeździ się cały rok (bo zima łagodna) i przez pewien czas i tak trzeba będzie płacić więcej (albo i nie)? A wystarczyłoby trochę policzyć, aby przekonać się, że nie ma na co czekać.
Ten rok był wprawdzie wyjątkowy, bo od kwietnia aż do października „woziliśmy” się z tematem akcyzy, co dodatkowo zniechęcało do odwiedzin w warsztacie, ale skoro ten przykry epizod mamy już za sobą (swoją drogą, czy doczekamy się wreszcie na długofalową, preferencyjną politykę i gwarancję, że przez kilka lat podatek nie wzrośnie?), to po co czekać kolejne pół roku, aż rozpocznie się szturm? Nawet jeśli zimą oszczędności są mniejsze, to jednak są, a to przecież zawsze lepiej, niż kupować droższą o 40% benzynę. Poza tym, jesienią i zimą można uzyskać korzystniejszą cenę za instalację i montaż. Nawet, jeśli płaci się trochę więcej za paliwo, w rachunku końcowym wychodzi na to samo.
Tego rodzaju problemów nie mają Włosi czy Chorwaci – u nich zima jest zimą tylko z nazwy i nikt się nie martwi, że gaz podrożeje, bo niektórzy będą kupować go do ogrzewania. Nawet Brytyjczycy się nie przejmują, bo specyficzny klimat wyspiarski prawie nie dopuszcza do opadów śniegu, a i amplitudy temperatur są niższe. A gdy już z nieba sypnie białym puchem (na 3 do 5 cm), ogłasza się stan klęski żywiołowej i zamyka szkoły. Wszyscy siedzą w domach i czekają na zakończenie „kataklizmu”, ale poza tym nawyków motoryzacyjnych pogoda tam nie zmienia, bo przez cały rok panuje „szarówka”. A u nas sezonowe zwyczaje przetrwały, tylko o zimę coraz trudniej.

20.11 2008
RR

Masz swoje zdanie na jakiś temat? Podziel się nim z innymi. Prześlij tekst i zdjęcia na adres naszej redakcji: redakcja@gazeo.pl


Kontakt Regulamin Widget Reklama Mapa portalu Forum
Gazeo.pl (c) 2007-2009 design by VENTI

zamknij okno