Toilet Bike Neo - motocykl dla zabieganych
Ludzie cierpiący na nadmiar obowiązków mawiają, że powinności pochłaniają ich do tego stopnia, iż nie mają kiedy... skorzystać z toalety. Osobliwy wehikuł skonstruowany przez japońską firmę TOTO, potentata w branży ceramiki sanitarnej, rozwiązuje takie problemy. Potrzeby fizjologiczne można załatwiać w czasie jazdy, a nawet trzeba, ponieważ trike o nazwie Toilet Bike Neo napędzany jest biogazem pochodzącym wprost z ekskrementów kierowcy.
Niecodzienny motocykl skonstruowany przez Japończyków ma trzy koła, ale to nawet nie preludium do gwoździa programu. Zamiast klasycznego siodełka zamontowano na nim bowiem sedes, przez który aplikuje się... hmm... paliwo?
TOTOToilet Bike Neo - sześć zamontowanych z tyłu klaksonów wygrywa specjalnie skomponowaną melodyjkę
Może raczej surowiec, z którego owo paliwo się pozyskuje. Przywodzi to na myśl konwertowanego Volkswagena New Beetle o nazwie Bio-Bug, o którym pisaliśmy swego czasu (zachęcamy do odświeżenia tutaj >>), który również przemieszczał się dzięki biometanowi z ludzkich odchodów, jednak produkcja końcowego paliwa odbywała się w specjalnej gazowni przy oczyszczalni ścieków. Co innego tu - przerobu dokonuje się na miejscu, w aparaturze umieszczonej w tylnej części pojazdu. Z jednej strony, chciałoby się „zasilać” tę mobilną toaletę w czasie jazdy, żeby uniknąć nieprzyjemnych zapachów i oszczędzić ich innym, ale z drugiej - jak tu podetrzeć się „w biegu”? No i pozostaje jeszcze kwestia zgorszenia u pozostałych użytkowników dróg...
TOTOToilet Bike Neo - to tutaj przechowywane jest paliwo, tylko najpierw trzeba wygodnie się rozsiąść i... skoncentrować
Spodziewamy się, że tę kwestię musi rozważyć sam kierowca - jeżeli nie ma oporów przed siedzeniem z opuszczonymi spodniami na środku ulicy, to jego (lub jej) sprawa, natomiast bardziej prawdopodobne wydaje się, że w celu „zatankowania” trzeba udać się w ustronne miejsce. Tylko jakie? W końcu trike’a nie schowa się za byle krzaczkiem... Problem nie jest przy tym czysto akademicki, bowiem firma TOTO zamierza wysłać swój wynalazek w prawie 1000-kilometrową wycieczkę po Japonii (na trasie przewidziano - to nie żart! - postój przy głazie w kształcie... no cóż... pupy, zlokalizowanym w Nakatsu). Po co?
By promować swoją kampanię Green Challenge, w ramach której sedesowy koncern chce do 2017 r. obniżyć emisję dwutlenku węgla z łazienek o połowę (w porównaniu ze wskaźnikami z 1990 r.). Osobliwy znaleźli sobie gadżet! Dobry jednak, by przyciągać rzesze ciekawskich, którym można następnie opowiedzieć, jak mogą żyć bardziej „eko”. A najlepsze, że samo scalenie muszli klozetowej z motocyklem to jeszcze nie wszystko, co oferuje Toilet Bike Neo, wyposażony w najwyższy model kibelka produkcji TOTO (Neo Rest AH3, gdyby ktoś zapragnął). Dla umilenia czasu podczas „posiedzeń”, pojazd odtwarza muzykę, a sam „tron”... mówi! W Japonii to podobno nic niezwykłego, a TOTO oferuje gadające wychodki od jakiegoś czasu (np. czytające prognozę pogody, notowania giełdowe lub wróżące - ciekawe z czego?), ale dla nas brzmi to cokolwiek przerażająco. Nie wystarczyło zamontować Tetrisa dla zabicia czasu „w trakcie”? Wisienką na torcie jest zaś system LED-owy (najeżona diodami giętka listwa) do wyświetlania wiadomości po zmroku.
TOTOToilet Bike Neo - jadąc po zmroku, da się zakomunikować coś innym użytkownikom drogi, np. możliwość skorzystania z toalety
Kierowca nie będzie miał jednak zbyt wielu okazji, by porozmawiać z „porcelanowym uchem”. Według twórców, dwa 46-litrowe zbiorniki cylindryczne w tyle mieszczą dość skompresowanego paliwa, by dało się przejechać 300 km bez postoju na... no wiecie. Nie trzeba więc się objadać po uszy, żeby sobie pojeździć. Tylko co, jeżeli ma się powolną przemianę materii i uzupełnia się zasoby niezbędnej biomasy np. co dwa dni? Nieważne, nie brnijmy dalej w to g...



