Firma Bosch Siemens, doskonale znany producent sprzętu gospodarstwa domowego, dysponuje liczną flotą firmowych samochodów. Znakomita większość z nich zasilana jest gazem LPG. O doświadczeniach z tym paliwem opowiedział nam Fleet Manager BSH, Andrzej Pilaszek.
gazeo.pl/Andrzej Pilaszek
LPG we flocie to jeszcze rzadko spotykane rozwiązanie, być może po części dlatego, że firmy leasingowe dość często unikają dodatkowych obowiązków wynikających z eksploatacji aut na gaz (częstsze przeglądy) i boją się przeróbek. BSH jest w dużej mierze niezależne od tych uprzedzeń, ponieważ zakup swoich samochodów finansowało dotąd z własnych środków i może z nimi robić to, co uważa za stosowne. Prosty rachunek ekonomiczny wykazał niepodważalną opłacalność gazu płynnego i był wystarczającym argumentem dla zarządu firmy, by zatwierdzić konwersję parku samochodowego. Jak powiedział pan Pilaszek, „w firmie obowiązuje zawsze podstawowa zasada – ekonomia przede wszystkim”. Dokonane wyliczenia udowodniły, że auta z dieslami pod maską nie nadają się do tego celu tak samo dobrze jak te przerobione na zasilanie gazowe, głównie ze względu na wyższą cenę zakupu, wyższe koszty ewentualnych napraw i porównywalny z modelami benzynowymi koszt paliwa. Zaważył też sposób eksploatacji – silniki wysokoprężne zazwyczaj mają turbodoładowanie, a ich turbiny wymagają chwili rozgrzania po uruchomieniu i ostygnięcia tuż przed wyłączeniem. Świadomy użytkownik prywatny pamięta o takich rzeczach, ale kierowca auta służbowego już niekoniecznie. Jeszcze inna sprawa to problem „chrzczonego” paliwa. Oleju napędowego sprzedaje się w Polsce najwięcej, a więc częściej niż w przypadku benzyny czy gazu zdarza się trafić na złą jakość. Wszystko to prowadzi do częstszych awarii i dodatkowych kosztów serwisu.
gazeo.pl/Opel Astra III Caravan LPG
Zaczęło się w latach 1998-99, od razu od nowoczesnych instalacji sekwencyjnych. Od tego czasu gaz trafia regularnie do firmowej floty, złożonej głównie z Opli: Corsa, Combo, Astra trzech generacji oraz pojedynczych egzemplarzy Vectry i Zafiry, którymi poruszają się na ogół przedstawiciele handlowi. Astrą II Caravan jeździ także pan Pilaszek – w ciągu 6 lat pokonał swoim autem ponad 180 tys. km i to w zasadzie wyłącznie jeżdżąc po mieście. Decyzja o montażu była w pewnym stopniu ryzykowna, ponieważ BSH zrezygnowało z dedykowanych instalacji Koltec na rzecz systemów produkcji Elpigazu, co naturalnie spowodowało utratę fabrycznej gwarancji. Dziesięcioletnie doświadczenie pokazuje jednak, że było warto.
Do tej pory w samochodach BSH zdarzyła się jedna czy dwie awarie systemu gazowego, ale poza tym firmowe auta sprawują się wzorowo. Przy tej liczebności floty (obecnie ok. 100 samochodów z instalacją gazową) taka liczba problemów jest niemal niezauważalna. Fleet Manager wprowadził zresztą własny rygor, dzięki któremu samochody terminowo trafiają na przeglądy i podlegają niezbędnym naprawom. Wymaga to zaangażowania i dyscypliny także ze strony kierowców, ale w zamian uzyskuje się bezawaryjność i spokojny sen. Jeśli mimo wszystko coś zawiedzie, koszty usunięcia usterek są jednak nieporównanie niższe niż w autach dieslowskich.
gazeo.pl/silnik z instalacją gazową
W ocenie Andrzeja Pilaszka, wymiana zużytego reduktora to wydatek 10-krotnie mniejszy niż naprawa uszkodzonej pompy wtryskowej. Poza tym niespecjalnie ma się co psuć – wtryskiwacze z powodzeniem wytrzymują przebiegi rzędu 200-250 tys. km, a to w zupełności wystarcza na cały okres „kariery” samochodu w firmie, a nawet na jego techniczne życie. Ponieważ prawo pierwokupu po zakończeniu „służby” mają pracownicy, często wiadomo, co z autami dzieje się dalej. Znane są więc przypadki egzemplarzy z przebiegami nawet po 350 tys. km, od nowości z LPG. Astra II 1,4 16V po takim dystansie wymagała m. in. nowej skrzyni i sprzęgła, ale silnik jest nie do zdarcia.
Zapytaliśmy o oszczędności płynące z jazdy na LPG, zwłaszcza w zestawieniu z olejem napędowym. Owszem, diesel może być tańszy o ok. 20% od benzyny, ale po uwzględnieniu dodatkowych kosztów zakupu, ubezpieczenia i serwisu w kasie firmy zostaje zaledwie 1 zł/100 km, a więc zysk jest praktycznie żaden. Same silniki wysokoprężne również nie dają wielkiej satysfakcji, poza osiągami. BSH ma w swojej flocie kilka 105-konnych Skód Octavii 1,9 TDI, wyposażonych w jednostki z pompowtryskiwaczami, które okazują się głośne i „olejożerne” (wzrasta zużycie oleju silnikowego). LPG tymczasem zapewnia oszczędności względem benzyny rzędu 50-60% oraz cichą i bezobsługową eksploatację.
Konkretne przykłady oszczędności widać na przykładzie obliczeń dokonanych przez Andrzeja Pilaszka.
gazeo.pl/silnik Ecotec w Oplu Astra
Koszt przejechania 100 tys. km potrafi być nawet o kilkanaście tys. zł niższy dla samochodu z instalacją LPG niż dieslowskiego, także za sprawą wysokich cen zakupu wersji zasilanych ON. Auta napędzane „czarnym paliwem”, ponieważ wiążą się z większą inwestycją na początek, oszczędzają na podanym dystansie zaledwie 350 zł w porównaniu z benzyną (Skoda Fabia 1,4 kontra 1,4 TDI, droższa o 7600 zł) lub wręcz kosztują o prawie 9 tys. zł więcej (Peugeot 407 1,8 kontra 2,0 HDI, droższy o 20400 zł). Relatywnie opłacalny jest Renault Megane z silnikiem 1,5 dCi, który po 100 tys. km jest tańszy od benzynowego odpowiednika o 5000 zł, ale nadal droższy o 2500 zł od modelu z gazem, nawet po uwzględnieniu kosztów instalacji i droższych przeglądów.
Kalkulacje dowodzą, że zwrot nakładów poniesionych na konwersję następuje po maksimum 25 tys. km. W warunkach firmowych oznacza to kilka miesięcy jazdy, po upływie których księgowi mogą z radością zacząć obserwować rosnące słupki oszczędności. Diesle „pracują na siebie” znacznie dłużej – stosunkowo przystępne Megane zwraca się po pokonaniu 50 tys. km, ale Fabia dopiero po 95 tys., Peugeot 407 po 175 tys., Laguna po 200 tys., a Panda dopiero po 230 tys. km. Gdyby zaś porównać Fabię w wersjach 1,2 (benzynowej) i 1,9 TDI, „ropniak” wyjdzie na czysto po 300 tys. km! W praktyce oznacza to, że gdy tylko samochód zarobi wydane na niego pieniądze, firma będzie chciała go sprzedać, bo jego przebieg i związane z nim zużycie zaczną powodować problemy. A gdzie oszczędności?
gazeo.pl/Opel Astra II Caravan LPG
Analizy i praktyka pokazują, że LPG to idealne rozwiązanie dla firm, których samochody pokonują znaczne odległości. Dopłata w stosunku do wyjściowego modelu benzynowego jest niewysoka (sekwencyjne instalacje w ciągu kilku lat potaniały o połowę), a bardzo tanie paliwo błyskawicznie zaczyna generować obniżki kosztów prowadzenia floty. Jeśli pracownicy wykażą się dostateczną dyscypliną, by sumiennie i regularnie dbać o auta, zadowolenie zarządu jest gwarantowane. Zwłaszcza teraz, gdy cięcie kosztów okazuje się koniecznością, od której może w niektórych przypadkach zależeć przetrwanie firmy, fleet managerowie powinni łaskawszym okiem spoglądać na nowoczesne instalacje gazowe. To czysty zysk!
Robert Markowski
Źródło: Andrzej Pilaszek, Fleet Manager Bosch-Siemens Hausgereite